Nikt nie przejął się faktem, iż nic tu nie pisałem.
A dzisiaj będzie o jakże ciekawej historii z mojego życia. Za pieniądze z wyświetleń bloga kupiłem importowaną z JU ES EJ puszkę napoju doktor pieprz. Jako niezbyt wysublimowany smakosz napojów wysokocukrowych wydałem całe 5zł na 355ml napoju. Przyzwyczajony do smaku tego napoju kupowanego po taniości w biedronce byłem świecie przekonany, że jest to napój wieloowocowy, gdyż tak właśnie prawiła etykieta.
A tu nagle moje życie obróciło się o 180 stopni kiedy przeczytałem, że jest to napój migdałowy. Przez całe swoje życie byłem okłamywany przez tych skurwysynów z Jeronimo-Martins ;___;
No ale takie życie. A wy, czytelnicy tego arcyciekawego bloga, macie jakieś super śmieszne i zabawne jak za krótka noga czy trzecia stopa przygody z napojami? Piszcie komentarze no!
ps. Tak naprawdę nie dostaję ani grosza za te bzdury.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz